Przejdź do treści
Inspiracje

Amerykanka zachwyca się polskimi miastami - a ja twierdzę, że smak, nie widok, jest naszym prawdziwym atutem

Zagraniczna dziennikarka pisze, że każde polskie miasto było piękniejsze od poprzedniego. Zgadzam się, ale dorzucam kontrargument: to nie architektura, tylko talerz decyduje, czy ktoś wróci.

2 min czytania
Amerykanka zachwyca się polskimi miastami - a ja twierdzę, że smak, nie widok, jest naszym prawdziwym atutem

Amerykański portal podróżniczy uznał Polskę za jedno z najbardziej niedocenianych miejsc w Europie, a dziennikarka napisała, że każde nasze miasto było piękniejsze od poprzedniego. Cieszę się, ale mam do tego jeden przyziemny dopisek.

Uważam, że zachwyt kolorowymi kamienicami to dopiero połowa historii. Druga połowa dzieje się przy stole – i to ona decyduje, czy turysta wróci, czy tylko zrobi zdjęcie i pojedzie dalej.

Dlaczego wierzę bardziej talerzowi niż fasadzie

Fasadę można obejrzeć raz. Smak wraca po latach jako tęsknota. Kiedy oprowadzam znajomych z zagranicy, rynek w Krakowie robi wrażenie na dziesięć minut, ale miska żuru w chlebie albo pierogi ruskie z prawdziwym twarogiem zostają w pamięci na dłużej.

Dziennikarka chwali stosunek jakości do ceny, i tu ją rozumiem najbardziej. W wielu polskich miastach zjem porządny, lokalny obiad za kwotę, która we Włoszech czy Hiszpanii wystarczy ledwie na kawę i wodę. To nie jest tania jadłodajnia dla ubogich – to normalna, uczciwa kuchnia w rozsądnej cenie.

Przekonałem się, że nasze regiony smakują różnie i to jest atut, którego turysta z zewnątrz często nie zna. Na Podhalu oscypek z grilla i żentyca, na Kaszubach ryba prosto z wędzarni, na Śląsku rolada z kluskami i modrą kapustą, na Podlasiu kartacze i sękacz. To nie jeden kraj jednego dania.

Czego bym zagranicznemu gościowi nie odpuścił

Namawiam, żeby nie kończyć na rynku i muzeum. Radzę wejść do mlecznego baru, gdzie ceny są wywieszone na tablicy i nikt nie doliczy turystycznego narzutu. Radzę kupić coś na targu, choćby ogórki kiszone na wagę i twaróg od gospodyni.

Dziwi mnie, jak rzadko sami sprzedajemy tę stronę Polski. Chwalimy się górami i Bałtykiem, a milczymy o tym, że mamy jedną z ciekawszych kuchni fermentacyjnych w Europie – kiszonki, zakwasy, kwaśne zupy.

Kolorowe miasto przyciągnie oko turysty na jeden sezon. Dobrze zjedzony obiad przyciągnie go z powrotem za rok – i to jest zachwyt, który naprawdę się liczy.

Mapa serwisu Cała Europa i Polska w jednym miejscu.