Widzę ofertę bezpośredniego lotu na Maderę w ferie zimowe za 1281 zł i zamiast myśleć o cenie, myślę o zupie.
Rano wełniana czapka na najwyższych punktach wyspy, po południu koszulka na promenadzie w Funchal.
Podają je zawieszone pionowo na haku nad stołem, a tłuszcz skapuje na talerz z gotowanymi ziemniakami.
To jedzenie górala, nie plażowicza.Do tego bolo do caco - płaski chlebek z batatów pieczony na gorącym kamieniu, smarowany masłem czosnkowym.