Cieszę się, ale mam do tego jeden przyziemny dopisek.Uważam, że zachwyt kolorowymi kamienicami to dopiero połowa historii.
W wielu polskich miastach zjem porządny, lokalny obiad za kwotę, która we Włoszech czy Hiszpanii wystarczy ledwie na kawę i wodę.
Na Podhalu oscypek z grilla i żentyca, na Kaszubach ryba prosto z wędzarni, na Śląsku rolada z kluskami i modrą kapustą, na Podlasiu kartacze i sękacz.
To nie jeden kraj jednego dania.Czego bym zagranicznemu gościowi nie odpuściłNamawiam, żeby nie kończyć na rynku i muzeum.