Krótka odpowiedź: dzień nad polskim morzem z rybą, goframi, lodami i wejściem na molo da się zamknąć w kwocie, która nie przyprawia o zawał.
Legenda o paragonach grozy jest głośniejsza niż rzeczywistość - bo powtarzamy pojedyncze skrajne przypadki, nie średnią.Sam to sprawdziłem.
Smażona ryba z frytkami i surówką to dziś realnie kilkadziesiąt złotych, a nie horrory z nagłówków.
Gofr z bitą śmietaną i owocami - cena kawiarnianego deseru w każdym większym mieście.