Na Mierzeję Wiślaną jeździ się dziś po plażę, wydmy i słynny przekop.
I to jest sedno, którego nie widać z parkingu.Bo tam, gdzie kiedyś żyło się z połowów, jedzenie ryby nie było folklorem dla turysty, tylko codziennością.
Z jednej strony otwarty Bałtyk, z drugiej płytki, ciepły Zalew Wiślany.To nie jest tylko geografia dla mapy.
Zalew to inny ekosystem, inne ryby, inna słodkawa nuta w mięsie.