Budzik zadzwonił o 4.30, ale po co spać, skoro o piątej na bałtyckiej zatoce Arkösund jest tak jasno, że mogłoby być południe.
Wyskoczyłem z drewnianego, klimatycznego hotelu Arkösunds hotell - otwartego w 1895 roku - i ruszyłem na molo.
Mała łódź motorowa wypływała w morze, słońce iskrzyło się na spokojnej wodzie, a nad głową przeciągały gęsi.
Pokrywają kilka pasów wybrzeża: Arkösund, Sankt Anna, Gryt i Tjust.