Pierwszej nocy pomyślisz, że szum, który dochodzi zza ściany, to ruch z autostrady.
Rano okaże się, że to fale rozbijające się o brzeg.
A dźwięk, który brzmiał jak gęś łapczywie połykająca żaby, to w istocie krzyk dzikich flamingów.
Stąd te grube mury i ten układ niczym tabor ustawiony w krąg.